niedziela, 14 czerwca 2015

Ziarno prawdy

Długo mnie nie było, ale koniec roku to i w szkole więcej pracy, przepraszam. Teraz wracam, i mam dla Was świetny kryminał Zygmunta Miłoszewskiego. :)
Mówiłam sporo o radzieckich absurdach, prawda? Okazało się, że Polacy nie gęsi, swoje absurdy mają :).

Sandomierz kojarzył mi się z dwiema rzeczami- legendą o Halinie Krępiance i Tatarach, i Ojcem Mateuszem. Teraz pierwszym skojarzeniem będzie prokurator Teodor Szacki. Niby zwyczajny stróż prawa, ale im bliżej go poznajemy, tym bardziej książka wciąga. Posiwiały, zawsze nienagannie elegancki, budzi szacunek i respekt. Oprócz tego, obdarzony jest inteligencją i sporą ilością humoru, najczęściej czarnego. Zgrywa zimnego profesjonalistę, ale w głębi jest zgryźliwym acz sympatycznym człowiekiem. 
Czy poradzi sobie z niecodzienną sprawą wyglądającą na mord antyżydowski (lub prożydowski, zależy od punktu widzenia)? Jak wydobędzie od mieszkańców miasta potrzebne informacje, kiedy nikt nie chce zadawać się z "nowym"? Co zwycięży-lęk mieszkańców przed legendą o krwi, czy posłuszeństwo organom ścigania? Jak długo mogą trwać rodowe wendety? I co zrobić, kiedy podejrzany staje się ofiarą?
Jeżeli chcecie sprawdzić, jak Teodor Szacki rozwiązuje mroczne tajemnice Sandomierza (gdzie, jak sam powiedział, sensacją jest kradzież komórki), koniecznie przeczytajcie tę pełną humoru, tajemnic i życiowych mądrości, książkę.

Enjoy!

środa, 3 czerwca 2015

Ciasteczka sojowe

Nigdy nawet bym nie pomyślała, że soję można wykorzystać na słodko. Zawsze tylko placki, kotlety, pasty, sosy... A tu nagle bum! ciasteczka! Przypominają nieco w smaku ciasteczka maślane, jednak soja dodaje im orzechowego aromatu i sprawia, że są nieco zdrowsze ;).
Najlepiej smakują z szklanką mleka :)
I wiecie co jeszcze? Wszystko wygląda lepiej, jeżeli użyć rękawa cukierniczego ;)

Składniki (na ok. 80 ciasteczek):

  • 250g suchej soi
  • 80g masła
  • 150g cukru brązowego
  • 50g otrąb owsianych
  • 4 żółtka
Soję namoczyć przez noc, następnie dolać wodę i gotować przez około godzinę, do miękkości. Wystudzić. Soję dokładnie zblendować. Dodać pozostałe składniki i dokładnie zmiksować. przełożyć do rękawa cukierniczego, wyciskać ciasteczka w dowolnym kształcie. Piec około 20 min. w temperaturze 180stp., z termoobiegiem. Podawać ze szklanką mleka :)

Smacznego! :3

poniedziałek, 25 maja 2015

Bananowy (nie)budyń jaglany z rabarbarem

W tym sezonie pokochałam rabarbar. Normalnie tylko go lubiłam, ale teraz dziwię się, jak mogłam nie doceniać tego kwaskowatego warzywa. Przecież tak świetnie komponuje się ze słodkimi daniami! A jeżeli tak świetnie komponuje się ze słodkim, to naturalnym krokiem była karmelizacja. Koniecznie w brązowym cukrze. A co do tego? Coś, co ze wszystkim smakuje najlepiej na świecie, czyli kasza jaglana. I tak powstało moje (od dzisiaj) śniadanie nr 1!

+wiecie za co jeszcze kocham maj? Kwiaty, kwiaty, kwiaty wszędzie, aż chce się żyć!


Składniki (na 1 porcję):
  • jedna jednostka kaszy jaglanej
  • 100ml mleka
  • 1 mały banan
  • 3-4 łodygi rabarbaru (z różowym wyjdzie ładniejsze ;) )
  • 2 łyżeczki cukru brązowego

Rabarbar pokroić w kostkę, zasypać cukrem, odstawić na 10 min. Piekarnik nagrzać do 240stp (lub do III poziomu grilla). Wysypać rabarbar na papier do pieczenia, piec na najwyższym poziomie, przez około 10 min. (uważać, żeby się nie przypalił!). Kaszę zmiksować z bananem i mlekiem. Nakładać do szklanek, posypać rabarbarem.
Smacznego! :3 

sobota, 16 maja 2015

Pasta con tonno

Bardzo szybki i bardzo dobry obiad- generalnie polecam :)


Składniki (na 3-4 porcje):
  • 150g drobnego makaronu razowego
  • 1 opakowanie mrożonej marchewki z groszkiem
  • 1 puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 5 sporych pieczarek
  • pół papryki czerwonej
  • 1 cebula
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • sól, pieprz
  • suszone oregano, tymianek, bazylia
  • świeża bazylia

Makaron ugotować al dente.
Cebulę drobno posiekać i zeszklić. Dodać pokrojone w półplasterki pieczarki i paprykę pokrojoną w drobną kostkę. Posypać tymiankiem, bazylią i oregano, do smaku. Dusić około 5-10min, Dodać pomidory, poczekać aż część soku odparuje, dodać marchewkę z groszkiem i tuńczyka poszarpanego na  mniejsze kawałki. Doprawić solą, pieprzem i przyprawami według uznania. Dodać makaron, wymieszać i gotować jeszcze przez około 10 min. Podawać posypane świeżą bazylią.

Smacznego! :3

czwartek, 7 maja 2015

(Nie) budyń jaglany!

Dlaczego niebudyń? Zrobiłam go kiedyś na wieczór filmowy i moja koleżanka stwierdziła, że: "Wygląda jak budyń, smakuje jak budyń, ale jednak to nie jest budyń!".  Odtąd stał się niebudyniem idealnym na słodkie śniadanie albo deser :).

Składniki: (na jedną porcję)
  • jedna jednostka kaszy jaglanej
  • ok. pół szklanki mleka
  • 2 łyżki kakao
  • 3 kostki czekolady
  • opcjonalnie- łyżeczka cukru
  • świetnie komponują się truskawki :)
Kaszę ugotować wg przepisu. Czekoladę zetrzeć na grubych oczkach tarki. Wszystkie składniki zblendować, i... zajadać :)

Smacznego!


wtorek, 28 kwietnia 2015

Dziewczyny Wyklęte

Wygrałam tą książkę w konkursie, w... marcu... A że było dużo innych do przeczytania "na już" to ona sobie tak leżała i leżała... Aż w końcu w niedzielę powiedziałam "dość, biorę się za tą książkę!". No i się wzięłam :)

Kiedy mówi się "Żołnierze Wyklęci" (mi przynajmniej) staje przed oczami obraz mężczyzny biegnącego z karabinem przez las. Ale czy to jest kwintesencja partyzantki? Książka i zawarte w niej historie pokazują że niekoniecznie. Że zawsze za walczącymi żołnierzami stoi ktoś jeszcze. Ktoś, kto pomoże, opatrzy rany, a gdy się uśmiechnie cały świat wydaje się lepszy, Kto? Dziewczyny-sanitariuszki, łączniczki. Mogłoby się wydawać, że taki obraz walki partyzanckiej, walki o Ojczyznę to niekończąca się sielanka. Niestety istnieje też ciemniejsza strona powojennych realiów. Kara śmierci... Kara śmierci... Kara śmierci... System z którym walczyli Żołnierze Wyklęci był bezwzględny. Nie wystarczało więzienie, utrata praw obywatelskich. Trzeba było rozstrzelać tych "reakcyjnych bandytów antypolskiego podziemia" (piękne określenie dla bojowników o wolność, prawda?). I o ile śmierć mężczyzn można jeszcze jakoś wytłumaczyć (walczyli z bronią), chociaż żeby było jasne-to też uważam za komunistyczne bestialstwo, to śmierci kobiet nigdy. Bronią większości z nich był bandaż. I zazwyczaj, jeśli starczało czasu używały go w równym stopniu na swoich, jak i wrogich żołnierzach... Poznajcie Helenę Motykównę. Helena jest w ciąży. Nigdy nikogo nie zabiła. Jedynym jej przewinieniem jest dwutygodniowa przynależność do partyzanckiego oddziału. Na Helenie komunistyczne zbiry wykonały karę śmierci. 
Pomimo trudnej tematyki książkę łatwo się czyta. Niemałą zasługę ma w tym zbeletryzowanie historii Dziewczyn. Dla kogoś, kogo interesuje walka o Ojczyznę po wojnie, ale nie przepada za datami i stricte historycznymi publikacjami książka ta będzie idealna. "Dziewczyny Wyklęte" to lektura w niczym nie ustępująca większości kryminałów, tym lepsza, że historie są autentyczne.

Enjoy!

niedziela, 19 kwietnia 2015

Pomarańczowe pancakes!

Z góry przepraszam za długą nieobecność, tak wyszło :/
Przedstawiam najlepsze pancakes jakie kiedykolwiek jadłam, mięciutkie, puszyste i... zdrowe! Jedząc je, czułam się jakbym jadła pomarańczowy biszkopt... Ach... Niebo :3

Składniki (na 8 pancakes):
  • opakowanie serka wiejskiego (200g)
  • 3 jajka 
  • 30g oleju kokosowego (lub masła)
  • 3 łyżki soku z pomarańczy
  • 60g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta cynamonu
  • 3 łyżeczki cukru brązowego
  • łyżka skórki pomarańczowej
  • szczypta soli
  • opakowanie serka bieluch
  • łyżka skorki pomarańczowej
  • 2 łyżki soku z pomarańczy

Serek wiejski odcedzić (mają zostać same granulki). Olej kokosowy roztopić. Serek, żółtka, olej i 3 łyżki soku zblendować. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, cynamon, cukier i skórkę pomarańczową. Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Do masy dodać łyżkę białek, delikatnie wymieszać. Stopniowo dodawać resztę białek. Smażyć na suchej patelni (kolejna zaleta tego przepisu-idealnie przewracają się nawet na suchej patelni!).
Podawać z serkiem pomarańczowym (serek bieluch wymieszać z sokiem i skórką pomarańczową), miodem, dżemem... lub czymkolwiek chcecie!

Smacznego! :3

czwartek, 2 kwietnia 2015

Pieczone śniadaniowe jabłka!

Uwielbiam ciepłe śniadania. Naprawdę. Wiele osób dziwi się "chce ci się wstawać wcześniej?" "Po co to wszystko rano gotujesz?" itp. A ja naprawdę wolę wstać te 15 minut wcześniej, ale cały dzień mieć lepszy humor przez piękne i superdobre śniadanie. I zdrowe, bo jak jest piękne, smaczne i jeszcze zdrowe, to samopoczucie poprawia na 100%.


Składniki (jedna śniadaniowa porcja):
  • 2 jabłka
  • 4 łyżki płatków owsianych
  • łyżka żurawiny
  • łyżka rozkruszonych orzechów włoskich
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki miodu
Piekarnik nagrzać do 200 stopni. W małej miseczce wymieszać płatki, żurawinę, cynamon, orzechy i miód. Ściąć wierzch jabłek, wyciąć środki. Nadziać masą owsiano-bakaliową. Przykryć wierzchami jabłek, zapiekać około 15 min, 

Smacznego! :3

piątek, 27 marca 2015

Mistrz i Małgorzata

Długo nie wstawiałam nic nowego, bo bardzo chciałam napisać recenzję tej książki, a nie bardzo miałam czas czytać ostatnio. Teraz, świeżo po przeczytaniu (i przemyśleniu) "Mistrz i Małgorzata" we własnej osobie (lub: osobach).
Pisałam, że nie zrecenzuję Władcy Pierścieni, bo nie czuję się godna takiego dzieła. Zastanawiam się teraz, czy podołam "Mistrzowi...", bo okazuje się, że to także nie jest taka zwykła powieść.
Pisałam również, że w "Archipelagu GUŁag" bardzo podobały mi się wstawki o sowieckich absurdach. Zanim zaczęłam czytać "Mistrza..." dowiedziałam się, że Bułhakow tworzył swe dzieło w latach 1928-1940. Wywnioskowałam więc, że absurdów będzie więcej. Nie zawiodłam się!


Zwykły wieczór w międzywojennej Moskwie. Poeta Iwan Bezdomny i jego szef, Berlioz dyskutują o nowym wierszu artysty, poświęconym Jezusowi. Wydawałoby się, że nic niezwykłego nie może się wydarzyć, w końcu dzień jak co dzień, ale jak zwykle w takich przypadkach, los potrafi nieźle namieszać. Od tego spotkania bowiem wszystko się zaczęło.
Do zwykłej rozmowy wtrąca się nieznajomy cudzoziemiec (a może Rosjanin? trudno powiedzieć). Próbuje on dowieść błędu w teorii Berlioza, mówiącej, że Szatan nie istnieje, tak samo jak Bóg. Skąd nieznajomy wie tyle o Diable? Jakim sposobem przewiduje przyszłość? Co stanie się z pogrążoną w melancholii Moskwą?
Bułhakow znakomicie łączy satyrę i wątki psychologiczne, wręcz egzystencjalne. Dramat i komedię. Fantastykę i surowe realia. Powieść nie ma przez to określonego gatunku, co bynajmniej  nie jest wadą, a według mnie wręcz zaletą.
Tak jak gatunku, głównego bohatera określić się nie da. Nieco męczące na początku jest skakanie z opowieści do opowieści, związanych ze sobą tylko jedną postacią, która nie występuje w większości opowiadań, Po prostu czuje się jej obecność. 
Wzrusza także dobrze poprowadzony wątek miłosny... Co ja piszę... Mnie? Wzrusza? Wątek miłosny? W żadnej dotąd przeczytanej książce nie wzruszyła mnie romantyczna historia... Tu Bułhakow zdecydowanie ze mną wygrał.
Tu, i w wielu innych aspektach. Trochę fantasy (wszystko jest możliwe...), trochę historii, tej współczesnej i tej bardzo dawnej, trochę akcji, humor, satyra, filozoficzne rozmyślania... Każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie, a zasada mówiąca, że jak coś jest wszystkim, to naprawdę jest niczym, tu się wybitnie nie sprawdza. "Mistrz i Małgorzata" nie jest niczym. Jest arcydziełem na światową skalę!

Enjoy!(a może наслаждаться!) 

wtorek, 17 marca 2015

Zielony obiad, czyli por, seler naciowy i szpinak w jednym garnku!

Uwielbiam szpinak. Naprawdę uwielbiam.
Ostatnio polubiłam się też z selerem naciowym i porem.
I pomyślałam- wow, dlaczego nie połączyć tego wszystkiego? Ponieważ mam słabość do szybkich acz dobrych posiłków, postanowiłam że wszystko będzie możliwe do zrobienia w jednym garnku.
I voille!


Składniki (na 2-3porcje)

  • duża pierś z kurczaka
  • opakowanie świeżego szpinaku (100g)
  • 1 por
  • 4 łodygi selera naciowego
  • garść dowolnych kiełków
  • 3-4 łyżki prażonego słonecznika
  • garść natki pietruszki
  • pieprz, tymianek, rozmaryn, szałwia
Kurczaka pokroić w kostkę, natrzeć rozmarynem i tymiankiem. Podsmażyć na oliwie prawie do miękkości. Por i seler pokroić w półkrążki, warzywa opłukać. Dodać do kurczaka. Dusić ok. 10min-do całkowitej  miękkości. Dodać pietruszkę, pieprz i szałwię, odparować nadmiar wody. Przełożyć do miseczki, posypać słonecznikiem.

Smacznego! :3

Zielono mi!